Bugatti Centodieci to jeden z tych hipersamochodów, które bardziej opowiadają historię marki, niż służą codziennej jeździe. Łączy ekstremalne osiągi, ręczne wykonanie i wyraźny ukłon w stronę legendarnego EB110, więc dla mnie jest przede wszystkim przykładem tego, jak nowoczesny model może jednocześnie być demonstracją techniki i kolekcjonerskim manifestem. W tym artykule pokazuję, skąd wziął się ten projekt, co naprawdę potrafi, czym różni się od innych Bugatti i dlaczego jego wartość wykracza daleko poza samą specyfikację.
Najważniejsze fakty, które warto znać o Centodieci
- To limitowana seria zaledwie 10 egzemplarzy, a wszystkie sztuki zostały już dostarczone.
- Pod maską pracuje 8,0-litrowy W16 o mocy 1600 KM.
- Przyspieszenie 0-100 km/h trwa 2,4 s, a prędkość maksymalna wynosi 380 km/h.
- Model powstał jako współczesny hołd dla EB110, ale technicznie bazuje na rozwiązaniach z Chirona.
- Startowa cena wynosiła 8 mln euro netto plus VAT, więc mówimy o aucie z najwyższej półki kolekcjonerskiej.
- W 2026 roku to już nie oferta rynkowa, tylko zamknięty rozdział w historii Bugatti.
Skąd wziął się Centodieci i co oznacza jego nazwa
Centodieci nie powstał po to, by zastąpić regularny model w gamie, tylko po to, by przypomnieć o jednym z najważniejszych rozdziałów w historii marki. Nazwa oznacza po włosku 110 i od razu wskazuje na źródło inspiracji, czyli EB110 z lat 90. Z mojego punktu widzenia to ważne, bo w tym projekcie nie chodzi wyłącznie o nostalgię, ale o świadome połączenie tradycji z nowoczesną techniką.
Bugatti pokazało ten model jako limitowaną serię, a nie samochód masowej produkcji. To od razu ustawia oczekiwania: tu nie szuka się praktyczności, tylko dopracowania, historii marki i wyjątkowości. Właśnie dlatego Centodieci działa lepiej jako opowieść o DNA Bugatti niż jako typowy „supercar do jeżdżenia na co dzień”. Żeby dobrze zrozumieć ten projekt, trzeba zejść z poziomu emocji na poziom liczb.
Najważniejsze dane techniczne bez marketingowej mgły
Według Bugatti ten model nie jest tylko efektowny wizualnie, ale też naprawdę ekstremalny technicznie. Poniżej zebrałem najważniejsze parametry, które najlepiej pokazują, z czym mamy do czynienia.
| Parametr | Wartość | Dlaczego to ważne |
|---|---|---|
| Silnik | 8,0 l W16 | To jeden z najbardziej rozpoznawalnych układów napędowych w świecie hipersamochodów. |
| Moc | 1600 KM | To poziom, który stawia ten model w absolutnej czołówce nawet wśród aut kolekcjonerskich. |
| 0-100 km/h | 2,4 s | Przyspieszenie pokazuje, że auto jest projektowane pod natychmiastową reakcję. |
| 0-200 km/h | 6,1 s | Tu widać, jak długo utrzymuje brutalne tempo przy wyższych prędkościach. |
| 0-300 km/h | 13,1 s | To już wynik, który w praktyce oddziela hipersamochody od wszystkiego innego. |
| Prędkość maksymalna | 380 km/h | Elektronicznie ograniczona wartość, ale nadal absolutnie ekstremalna. |
| Masa | O 20 kg mniej niż Chiron | Niewielka różnica na papierze, ale w takiej klasie każdy kilogram ma znaczenie. |
| Stosunek mocy do masy | 1,13 kg/KM | To bardzo mocny wskaźnik efektywności całego pakietu. |
| Zużycie WLTP | 21,5 l/100 km | Nie jest to auto do oceny przez pryzmat ekonomii paliwowej. |
| Produkcja | 10 egzemplarzy | Tak mała seria od razu ustawia model w kategorii kolekcjonerskiej. |
| Cena startowa | 8 mln euro netto plus VAT | To poziom zarezerwowany dla bardzo wąskiej grupy klientów. |
Najbardziej interesuje mnie tu nie sama liczba 1600 KM, ale to, że Bugatti połączyło ją z odchudzeniem konstrukcji i bardzo wysoką stabilnością przy prędkościach, które dla zwykłego auta są abstrakcyjne. Sam pakiet nie był jednak projektowany wyłącznie po to, by imponować wykresem osiągów. Najwięcej mówi o nim sposób, w jaki przełożono technikę na sylwetkę.
Dlaczego ten model wygląda tak inaczej
Stylistyka Centodieci nie jest zwykłym „retro-stylingiem”. To raczej nowoczesna interpretacja motywu EB110, przygotowana tak, by nie kopiować przeszłości jeden do jednego. I właśnie to uważam za największą siłę tego projektu: auto od razu jest rozpoznawalne, ale nie wygląda jak muzealna rekonstrukcja.
Przód, który celowo jest niski i napięty
Przód ma bardzo niski profil, a charakterystyczny grill w kształcie podkowy został wyraźnie zmniejszony. Do tego dochodzą trzyczęściowe wloty powietrza i mocno wyeksponowany splitter, czyli element poprawiający docisk i prowadzenie strug powietrza. W praktyce oznacza to, że design nie jest tu dekoracją, tylko częścią aerodynamiki.
Bok, który zrywa z typową linią Bugatti
W profilu widać odejście od dobrze znanej linii C na słupku B. Zamiast niej pojawia się bardziej surowy, techniczny język formy. Pięć okrągłych wlotów powietrza ułożonych w układzie przypominającym diament to czytelne nawiązanie do EB110, ale bez kopiowania jego proporcji. Dla mnie to właśnie ten detal robi największą różnicę, bo pokazuje, że projektanci wiedzieli, kiedy zatrzymać się przed przesadą.
Przeczytaj również: Samochód sportowy - Jaki model wybrać? Ceny 2026 i realne koszty
Tył i wnętrze, które domykają całą opowieść
Z tyłu samochód jest jeszcze bardziej teatralny: szeroki wylot powietrza, osiem elementów świetlnych, podwójny układ końcówek wydechu ułożonych jedna nad drugą i stałe tylne skrzydło nawiązujące do EB110 SS. Silnik jest widoczny przez przeszkloną powierzchnię, co dodatkowo wzmacnia efekt „mechanicznej rzeźby”. W kabinie też nie ma przypadkowości: ręcznie szyta skóra, nowe panele drzwi i tunel środkowy inspirowane dawnym Super Sportem pokazują, że to model zbudowany jak coachbuilt, a nie jak zwykła konfiguracja z katalogu.
Właśnie dlatego Centodieci działa najlepiej wtedy, gdy ogląda się go jako całość, a nie tylko jako zbiór agresywnych detali. Z tego punktu łatwo przejść do prostego pytania: jak wypada na tle Chirona i historycznego EB110?
Czym różni się od Chirona i EB110
Najkrótsza odpowiedź brzmi: to nie jest następca EB110 i nie jest też osobnym rozdziałem obok Chirona. To głęboko przebudowana, limitowana interpretacja bazująca na współczesnej platformie Bugatti, która ma przywoływać ducha obu modeli, ale nie udajeć ani jednego, ani drugiego.
| Obszar | Centodieci | EB110 |
|---|---|---|
| Pochodzenie | Współczesny hołd dla dawnych Bugatti, zbudowany jako seria coachbuilt. | Model z lat 90., który przywrócił marce znaczenie w epoce superaut. |
| Technika | 8,0-litrowy W16 o mocy 1600 KM. | 3,5-litrowy V12 z czterema turbosprężarkami i mocą do 610 PS. |
| Skala produkcji | 10 egzemplarzy. | Około 134 sztuk łącznie, licząc wersje GT, Super Sport i prototypy. |
| Rola dla marki | Pokazuje, jak Bugatti potrafi reinterpretować własne dziedzictwo. | Był technologicznym i wizerunkowym przełomem dla całej marki. |
| Wrażenie wizualne | Bardziej ostre, bardziej rzeźbiarskie, bardziej współczesne. | Niższe, bardziej klinowe i bardzo charakterystyczne dla swojej epoki. |
Na tle Chirona Centodieci jest przede wszystkim rzadszy, lżejszy i mocniej „dopowiedziany” stylistycznie. Nie traktowałbym go jako zwykłej wersji specjalnej, tylko jako model, w którym marka pozwoliła sobie na większą swobodę projektową niż w autach przeznaczonych do szerszej produkcji. A skoro mówimy o 10 egzemplarzach, naturalnie pojawia się temat ceny i realnych kosztów posiadania.
Ile kosztował i dlaczego prawdziwa cena nie kończy się na katalogu
Startowa cena wynosiła 8 mln euro netto plus VAT, a wszystkie egzemplarze zostały sprzedane bardzo szybko. To ważne, bo w tej klasie cena katalogowa to dopiero punkt wyjścia. Rzeczywisty koszt posiadania zaczyna się tam, gdzie wchodzą logistyka, ubezpieczenie, serwis i ochrona auta przed ryzykiem uszkodzenia.
W praktyce właściciel takiego samochodu zwykle musi liczyć się z kilkoma dodatkowymi warunkami:
- Transport zamknięty - przy tak niskim nadwoziu i takiej wartości przewóz na otwartej lawecie jest po prostu niepotrzebnym ryzykiem.
- Ubezpieczenie o wysokiej sumie - tu nie chodzi o standardową polisę, ale o ochronę dopasowaną do auta kolekcjonerskiego.
- Serwis w autoryzowanej sieci - części, kalibracja i obsługa muszą być prowadzone bardzo precyzyjnie.
- Przechowywanie w odpowiednich warunkach - wilgoć, temperatura i kurz mają znaczenie przy takim poziomie wykończenia.
- Dokumentacja przy imporcie lub eksporcie - jeśli auto jedzie przez granice, liczy się nie tylko trasa, ale też papierologia i zabezpieczenie przewozu.
Właśnie dlatego takie Bugatti częściej podróżuje między kolekcjami, salonami i wydarzeniami niż między codziennymi adresami. To nie jest samochód do zwykłej eksploatacji, tylko do bardzo kontrolowanego życia. I to prowadzi do ostatniej, moim zdaniem najciekawszej kwestii: co ten model mówi o samej marce.
Dlaczego ten model zostawia po sobie coś więcej niż rekordy
Centodieci jest ważny nie dlatego, że ma imponującą moc, ale dlatego, że świetnie pokazuje sposób myślenia Bugatti o własnej historii. Marka nie zamyka się w muzealnym wspominaniu dawnej chwały, tylko bierze z niej konkretne motywy i przenosi je na nowy poziom techniczny. To rzadkie, bo wiele firm potrafi cytować przeszłość, ale niewiele potrafi zrobić z tego spójny produkt.
W 2026 roku ten model funkcjonuje już jako zamknięty rozdział: wszystkie egzemplarze są dostarczone, produkcja się zakończyła, a sam samochód stał się częścią opowieści o nowoczesnym coachbuildingu. Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, którą czytelnik powinien zapamiętać, powiedziałbym tak: Centodieci nie jest tylko drogim Bugatti, ale bardzo precyzyjnie zaprojektowanym hołdem dla EB110, w którym liczby, design i rzadkość pracują razem, zamiast konkurować ze sobą.
To właśnie dlatego ten model ma większą wagę niż zwykła ciekawostka motoryzacyjna. Dla mnie jest jednym z tych aut, które najlepiej pokazują, że w świecie hipersamochodów prawdziwa wartość zaczyna się tam, gdzie technika spotyka się z historią, a limitowana seria staje się częścią legendy.